Jak zwalczyć uporczywe pryszcze?

Jak zwalczyć uporczywe pryszcze?

Pryszcze to prawdziwa zmora nie tylko dla dzieciaków w okresie dojrzewania. Coraz więcej dorosłych ludzi po trzydziestym roku życia, uskarża się na kłopotliwe i nieestetyczne ropne zmiany skórne. Nie jest to tylko i wyłącznie kwestia wyglądu. Pryszcze, zatkane pory czy zaczerwienienia mogą mieć swoje źródło znacznie głębiej niż tylko na powierzchni skóry. Niektóre zmiany wynikają z poważnych chorób skóry bądź stanów zapalnych, a jeszcze inne są związane ze zmianami hormonalnymi. Choć pryszcze wydają się być banalnym problemem, nigdy nie należy ich lekceważyć, jeśli dostrzegamy, że pojawiają się częściej niż zwykle i są bolesne.

Z niewielkimi wysypkami poradzimy sobie bez problemu, za pomocą prostych sposobów. Jak pozbyć się pryszczy domowymi metodami? Liczy się oczywiśćie systematyczność i konsekwencja w działaniu. Przed wszystkim przydadzą się dobre preparaty na pryszcze. Zanim jednak sięgniemy po te z apteki, warto przetestować domowe mikstury i maseczki. W walce z pryszczami sprawdzić się mogą różnego rodzaju peelingi, bo usuwają martwy naskórek, odtykają zapchane pory, oczyszczają cerę z zanieczyszczeń czy resztek makijażu. Domowy peeling sporządzimy ze zwykłych płatków owsianych namoczonych w ciepłej wodzi z dodatkiem kilku kropel cytryny. Nakładamy go na twarz i delikatnie wcieramy okrężnymi ruchami przez ok. 5 min. A następnie dokładnie spłukujemy wodą. Inny sposób to peeling cukrowy, który jest nieco bardziej szorstki, dlatego trzeba z nim uważać, gdy nasza skóra jest wrażliwa. Możemy też pomóc sobie nakładając owocowe maseczki, które działają oczyszczająco oraz ściągająco.

Aby pozbyć się czarnych wągrów można zastosować domowe plastry z żelatyny, które działają na takiej samej zasadzie, jak te kupione w drogerii. Przyklejają się do zanieczyszczeń i podczas zrywania, gdy są już zaschnięte, usuwają wszystkie zaskórniki. Na zamknięte wągry, które przybierają formę białych grudek, można zastosować ziołową parówkę. Nie jest to popularna metoda, ale działa jeśli stosować ją regularnie i z rozsądkiem. Gorące powietrze otwiera zatkane pory i umożliwia skórze detoks. W żadnym razie nie należy jednak pryszczy wyciskać, bo zmiany ulegną zaognieniu. Po łaźni parowej dla naszej cery wystarczy użyć dobrego żelu oczyszczającego, a następnie tonizować twarz, aby na powrót zamknąć pory.

Jeśli domowe sposoby nie zdadzą egzaminu, należy udać się do apteki po dobry preparat na pryszcze. Najlepiej zakupić od razu żel, tonik i krem z jednej linii, aby nasza pielęgnacja była kompleksowa. Jeśli źródło zmian nie leży w chorobie to dobre kosmetyki powinny pomóc. Oczywiście nie od razu. W walce z pryszczami ważna jest systematyczność. Jeśli będziemy się jej trzymać, to po paru tygodniach dostrzeżemy wyraźną poprawę stanu cery.

Może się jednak okazać, że te sposoby nie poradzą sobie z naszymi problemami. Wówczas można udać się do kosmetyczki. Być może robimy coś źle. Kosmetyczka będzie umiała ocenić, czy przypadkiem nie używamy nieodpowiednich kosmetyków, które nie są dostosowane do potrzeb naszej skóry.

Oczyszczanie organizmu z toksyn

Oczyszczanie organizmu z toksyn

W obecnych czasach coraz częściej chorujemy i odczuwamy dyskomfort spowodowany złym odżywianiem. Niestety winni jesteśmy sobie sami, ale cegiełkę do naszego trybu żywienia dokładają też producenci żywności, którzy nie patyczkują się i faszerują nas różnego rodzaju chemią spożywczą. Jesteśmy w wielu programach i oświadczeniach zapewniani, że substancje te nie są w małych ilościach groźne dla organizmu i że nie powinniśmy się ich obawiać, są to jednak brednie, bo widać już po naszym pokoleniu, jak się to na nas odbija. Jesteśmy zdecydowanie słabsi fizycznie od naszych ojców, czy dziadków. Pomijam już fakt, że nie jesteśmy nauczeni ciężkiej pracy, ale nasze kondycje są po prostu fatalne. Snuję ten wniosek z mojej obserwacji, którą stwierdzam po kilka latach przyglądania się ludziom starszym, a młodemu pokoleniu, które powinno mieć końskie zdrowie. Być może i nasi dziadkowie i rodzice żyli w trochę bardziej zacofanych czasach i nie mieli dostępu do tylu udogodnień co my, lecz trzeba przyznać, że jedli bardzo dużo tego, co dawała im natura i dlatego też żyją po 100 lat. My niestety będziemy pokoleniem, które coraz rzadziej będzie żyć aż do tak długiego wieku, chociaż mam nadzieję, że się mylę. Każdy z nas zastanawia się więc bardzo często, jak oczyścić organizm i sprawić, by nasze samopoczucie zaczęło być bardzo dobre i byśmy wrócili do codziennego uśmiechu, a nie zamartwiania się i przejmowania wszechobecnym bólem. Ja osobiście jakiś czas temu postawiłem na detoks na sokach. Byłem już bardzo zdesperowany tym, że w młodym wieku czuję się fatalnie i że nie mogę czasem z rana wstać z łóżka, a ta świadomość doprowadziła mnie do kilku vlogów, dzięki którym zacząłem etap detoksu. Postaram się w kilku krokach opisać co warto zrobić na początku i zaznaczyć, że trzeba do tego wszystkiego podejść ze spokojem. Gdy zacząłem się źle czuć i usłyszałem od kilku osób, że dobrze było by mi się oczyścić z toksyn, zacząłem o tym coraz więcej czytać i sprawdzać w sieci informacje, od czego będzie mi najlepiej zacząć. Znalazłem kilka poradników w tym jeden, który najbardziej mnie zaciekawił. Pani po 40-tce opowiadała o swoich problemach z odżywianiem i tym, jakie następstwa to za sobą niosło. Czuła się ona codziennie przemęczona i nie chciało jej się robić zupełnie nic. Miała na głowie swoje dzieci, które musiała przygotować do szkoły, zawieźć i przywieść do domu. Zająć się domem i firmą, oraz innymi sprawami. Miała więc bardzo dużo na głowie, a mobilizacji było w niej mało. Postawiła na radykalny detoks, który miał na celu oczyszczenie organizmu z różnych złogów zalegających w jelitach, oraz poprawienie ogólnego samopoczucia. Najpierw zaczęła od krótkiej diety jednodniowej, by oswoić swój organizm i nie zszokować zbytnio. Później była dieta 3, oraz 7-dniowa, które były bardziej zaawansowane. Po 7 dniach picia soków z zielonych owoców i warzyw, czuła się jak nowo narodzona i widać było to po jej twarzy. Wygląda pięknie i szczęśliwie i to ona była moją inspiracją do tego, by postawić na detoks.

Jak zrobić rosół?

Jak zrobić rosół?

Rosół to zdecydowanie jedno z najbardziej klasycznych dań w naszym kraju. Nie ma chyba domu, w którym zupa ta nie gościłaby na stole przynajmniej raz na jakiś czas. Bardzo wiele polskich rodzin praktykuje nawet tradycję spożywania rosołu w każdą niedzielę jako pierwsze danie obiadowe, następnego dnia natomiast zamieniając go z kolei w równie popularną pomidorówkę. Rosół jest niezwykle smaczny – uwielbiają go przecież nie tylko dorośli, ale również dzieci – a na dodatek ma wiele właściwości zdrowotnych. Często więc podawany jest w szpitalach, sanatoriach czy przedszkolach. Wiele chorych osób twierdzi, że zjedzenie choć niewielkiej porcji rosołu sprawia, iż zdecydowanie lepiej się czują. Co ważne – koszt przyrządzenia tego dania nie jest specjalnie wysoki. Nie wymaga to również specjalnego wysiłku. Mimo tych niewątpliwych zalet, spora część ludzi nie ma pojęcia, jak zrobić rosół. Jak więc należy się do tego zabrać? Które składniki będą potrzebne? O czym trzeba pamiętać?

Aby zrobić zwykły, tradycyjny rosół drobiowy, musimy oczywiście najpierw zgromadzić odpowiednie produkty. W tym przypadku są to przede wszystkim warzywa i mięso – gotowane wspólnie stworzą wywar, na którym opierać się będzie całe danie. Co konkretnie jest potrzebne? Musimy kupić około kilogram kurczaka i włoszczyznę, czyli marchewkę, pietruszkę, selera i pora. Do tego przyda się oczywiście natka, cebula, czosnek, sól, pieprz, liść laurowy i oczywiście woda. Nie można zapomnieć, że zwykle rosół jedzony jest z makaronem (zazwyczaj są to nitki), choć niektórzy preferują tu zacierki lub ziemniaki – w tej kwestii panuje pełna dowolność. Oczywiście trzeba naszykować też garnek i wodę w ilości około 2 litrów.

Jeśli mamy zgromadzone potrzebne składniki, możemy przystąpić do pracy. Jak zrobić rosół? Zaczynamy od bardzo dokładnego umycia mięsa w chłodnej wodzie. Następnie umieszczamy kurczaka w napełnionym wodą garnku i wstawiamy na gaz. Całość musi gotować się około 40-50 minut. W tym czasie możemy zająć się włoszczyzną, którą musimy obrać i pokroić. Podobnie robimy z czosnkiem i cebulą. Gdy dodamy je do garnka z mięsem, należy całość uzupełnić niewielką ilością dodatkowej wody. To również moment na dodanie soli, pieprzu i listka laurowego. Wszystko razem powinno gotować się na wolnym ogniu co najmniej przez kolejną godzinę. Należy przy tym pozostawić nieco uchyloną na garnku przykrywkę. Co jakiś czas trzeba też podchodzić do gotującego się rosołu i zdejmować z niego warstwę, która się wytwarza na jego powierzchni (tzw. szumy). Na tym etapie warto również sprawdzić smak dania, aby ewentualnie dodać odpowiednich przypraw.

Gdy rosół będzie gotowy, wystarczy napełnić talerz ugotowanym wcześniej makaronem (lub ziemniakami) i całość zalać. Należy także dodać, że tradycyjna, drobiowa odmiana tego dania nie jest jedynym wariantem. Z książek kucharskich czy programów kulinarnych możemy dowiedzieć się, jak zrobić rosół również w innej wersji, np. z gęsi, kaczki, baraniny, wołowiny, a nawet przy użyciu cytryny.

Sprawozdanie sportowe

Sprawozdanie sportowe

Kilka tygodni temu zakończyły się niezwykle udane dla Polaków Mistrzostwa Świata w siatkówce mężczyzn. Zdobyliśmy złoty medal i obroniliśmy tytuł wygrany cztery lata temu. Emocje i tym razem były ogromne, a jak to w siatkówce bywa, stres trwa cały czas. Sport ten ma to do siebie, że emocje są z nami punkt po punkcie i trzyma on w napięciu jak dobry film sensacyjny. Jak zawsze podczas wielkiego turnieju, gdy mam tylko trochę wolnego czasu, piszę dla naszej regionalnej gazetki sportowej i fanpage na jednym z portalu społecznościowych. Jest na to duże zapotrzebowanie w regionie i ludzie chcą mnie czytać oraz są tym mocno zainteresowani, co jeszcze bardziej napędza mnie do działania i daje swego rodzaju satysfakcję. Jak napisać sprawozdanie wiem dobrze od kilku lat, gdyż już w szkole usłyszałem, że mam do tego smykałkę i polot. Byłem zawsze wyznaczony do tego, by opisywać ciekawe wydarzenia, które działy się w naszym regionie, oraz w szkole podczas różnego rodzaju zawodów. Zostało mi to więc do teraz i wziąłem tą lekką zdolność ze sobą w dorosłe życie. Robić sprawozdanie z takich zawodów, jakie właśnie za nami, to czysta przyjemność i czasem zastanawiałem się, że mógłbym to w takich przypadkach robić nawet za darmo i nie czerpać z tego żadnych profitów. Dobre sprawozdanie musi trzymać mocno w napięciu i cały czas kusić potencjalnego odbiorcę do tego, by odświeżył stronę i chciał przeczytać kolejny news, oraz dowiedzieć się, co w danym momencie dzieje się na parkiecie, murawie, czy podczas innego emocjonującego wydarzenia, które w danym momencie jest rozgrywane. Powinniśmy wczuć się w rolę odbiorcy i znać jego oczekiwania. Tak też staram się zawsze robić i na pierwszym planie stawiam to, co ja bym chciał przeczytać i jak ja bym chciał widzieć tego typu relacje z wydarzeń, które mnie interesują. Interakcja pomiędzy osobą piszącą, a czytającą, musi być szczera i nie będzie być tam żadnego lania wody, oraz upiększania sytuacji. Jeśli jest źle, musimy dosadnie napisać, że tak właśnie jest i nie starać się zamieść tego pod łóżko. Jeśli natomiast dzieje się dobrze także powinniśmy to wynieść na piedestał i sprawić, by osoba czytająca poczuła gęsią skórkę i lekkie mrowienie w całym ciele, zupełnie tak jak gdyby sama na tym meczu była. Cechą dobrego dziennikarza, sprawozdawcy i ogólnie osób z szeroko pojętego środowiska dziennikarskiego jest to, że są autentyczni w tym co robią i czerpią z wszystkiego radość. W każdej branży i ogólnie rzecz biorąc w życiu jest tak, że jeśli coś nas męczy i robimy to na siłę, to szef, słuchasz, klient zauważy to prędzej czy później i stracimy w jego oczach poważanie oraz szacunek. Musimy więc zawsze pamiętać o tym, by pisać tak jak czujemy i przelać na papier cząstkę siebie. Pamiętając oczywiście o tym, by zachować w tym wszystkim dobry smak i nie rzucać na prawo i lewo mięsem. Dobry sprawozdawca potrafi połączyć nutkę pikanterii i spokoju w jednym tekście i przyciągnąć do siebie czytelnika w każdym wieku, który zostanie na dłużej.

Woda w organizmie

Woda w organizmie

Coraz częściej w reklamach telewizyjnych i nie tylko można usłyszeć o preparatach, które pomogą pozbyć się nam nadmiaru wody z organizmu. Problem ten dotyczy głównie kobiet, najczęściej występuje w drugiej fazie cyklu miesiączkowego. Nadmiarowi wody w organizmie towarzyszy opuchlizna, wahanie wagi (to mogą być nawet 2-3 kilogramy więcej w ciągu dnia!) i uczucie obrzmienia. Jeśli tak się właśnie czujesz, to zapewne jesteś ciekawa, jak pozbyć się wody z organizmu (tej nadprogramowej, rzecz jasna).

W pierwszej kolejności, ogranicz w swojej diecie sól. Sód zatrzymuje wodę w organizmie, dlatego Niestety, większość ludzi spożywa znacznie więcej soli, niż to konieczne. Codziennie powinniśmy przyjmować około łyżeczki soli. A faktycznie jest tak, że jesteśmy bombardowani solą w każdym produkcie. Zwracaj uwagę na składy produktów, które kupujesz. Wybierz te niesolone lub z ograniczoną ilością soli. Nie dosypuj sama tej przyprawy w ogromnych ilościach. Z początku organizm będzie w szoku, taka dieta może również nie smakować, ale kubki smakowe po jakimś czasie się przyzwyczają do braku soli. Organizm również podziękuje, poczujesz się zdrowsza i przestaniesz magazynować wodę.

Kolejną dobrą metodą są masaże. Dzięki regularnemu masowaniu miejsc, które najdotkliwiej obarczone są opuchlizną, pobudzisz limfę do działania i pozbędziesz się nadprogramowej wody z tych konkretnych partii ciała. Możesz wykorzystać do masażu swój ulubiony krem, lub w przypadku nóg szczególnie poleca się żele z wyciągiem z kasztanowca. Takie preparaty dostępne są w każdej aptece i kosztują grosze. Kasztanowiec rewelacyjnie pomaga na opuchliznę i ciężkość nóg. Żel delikatnie chłodzi (możesz go trzymać w lodówce dla dodatkowego efektu), co również pomaga. No i pięknie pachnie!

Pisząc o tym, jak pozbyć się wody z organizmu, nie można nie wspomnieć o…. odpowiednim i regularnym nawadnianiu się. Tak właśnie jest – jeśli pijemy za mało wody w ciągu dnia, nasz organizm czuje potrzebę magazynowania wody, gdy tylko dostanie choć jej odrobinę. Paradoksalnie dochodzi wtedy do tego, czego nie chcemy, aby doszło – opuchnięcia, zmęczenia i bólu kończyn (głównie nóg). Dlatego należy dziennie wypijać zalecaną dla naszego organizmu dawkę wody. Ilość zalecanej wody zależy od pory roku, wieku, wagi, płci i wykonywanej pracy w ciągu dnia. Mimo wszystko warto wypijać co najmniej 2 litry wody dziennie. Pamiętajmy, że kawa i herbata nie nawadniają, a odwadniają, więc nie zaliczamy ich do płynów wypitych w ciągu dnia. Po każdej kawie lub herbacie należy wypić dodatkową szklankę wody. Inaczej wygląda sytuacja z herbatkami ziołowymi – one faktycznie pomogą nawodnić nasz organizm, zawierają dodatkowo wiele mikroelementów, które fantastycznie wpływają na nasze zdrowie. Można pić zioła, które pomogą usunąć nam nadmiar wody, a będą to: mniszek lekarski, pokrzywa, skrzyp polny (doskonale działa na skórę, paznokcie i włosy), korzeń pietruszki, yerba mate (pobudza lepiej niż kawa), krwawnik lub karczoch.

Pamiętajmy, że naturalne metody są zawsze najlepsze. Nie ma sensu przyjmować do organizmu środków z apteki, skoro w naturalny sposób możemy poradzić sobie z problemem magazynowania wody.

Leczo

Leczo

Jak zrobić leczo? W okresach letnio- jesiennych to pytanie zadaje sobie wiele osób, dlaczego? Ponieważ jest to doskonała pora na wykonanie tego dania. Produkty niezbędne do gotowania dostać można bez trudu i niewielkim kosztem na każdym targu czy w supermarkecie, są wtedy młode, świeże, pyszne, a częstokroć także ekologiczne.
Leczo jest to potrawa, która swoje pochodzenie zawdzięcza kuchni węgierskiej. Może być gotowane zarówno w sposób wegetariański, wegański, bezglutenowy, bezlaktozowy, jak i mięsny. Oryginalny przepis na leczo przez lata ulegał modyfikacji, dostosowywania do upodobań obywateli różnych krajów, że nie wiadomo już, jak wygląda oryginalny przepis. Przepisy zasięgnięte z książek kucharskich, od różnych blogerów kulinarnych, z programów telewizyjnych czy od mam i babć- często stoją w stosunku do siebie w sprzeczności. Samo zapytanie więc jak zrobić leczo nic nie daje, należy przeanalizować przepisy i wybrać ten, który najbardziej przemawia, później wykonać kulinarny eksperyment, którego skutkiem może być ugotowanie całkiem dobrego dania.
Zasadniczo odpowiedź na pytanie jak zrobić leczo zamyka się w doborze składników. Na Węgrzech leczo przyrządza się ze świeżych pomidorów oraz świeżej papryki, które podsmażone na smalcu dają niesamowity smak i aromat. Do tak przygotowanej bazy dodaje się zeszkloną cebulę, dodatek mięsny w postaci usmażonej słoniny, a niekiedy także kiełbasę- pokrojoną lub w całości, nierzadko podsmażoną. W kraju, który odpowiada za powstanie leczo podaje się je zarówno jako osobną, główną potrawę- wtedy zazwyczaj z „wkładką” z solidnej ilości kiełbasy, ale także jako dodatek do dań głównych- najczęściej potraw mięsnych,kurczaka czy kotletów schabowych.
Leczo jako potrawa smaczna, tania i relatywnie łatwa w przygotowaniu od lat gości na polskich stołach. Tutaj jednak odpowiedź na palące pytanie jak zrobić leczo nie jest tak oczywista. Polacy jak to mają w zwyczaju dostosowali oryginalny węgierski przepis do swoich gustów i możliwości i stworzyli niejako hybrydę węgierskiego leczo z prowansalskim ratatouille. Stało się tak za sprawą dodania do przepisu podstawowego cukinii bądź bakłażana. Potrawa na skutek tego zabiegu staje się bardziej treściwa i sycąca, jej konsystencja się nieco zmienia i sprawia to, że potrawa taka staje się „polska”. Częstym zabiegiem w polskiej wersji leczo jest zamiana smalcu na olej roślinny, co sprawia, że potrawa staje się zdrowsza. Można pokusić się o całkowite wyeliminowanie mięsa i jego produktów co skutkuje przemianie tego dania w potrawę nie tylko wegetariańską, ale i wegańską. Lista składników, którymi można wzbogacić leczo jest długa. W zależności od smaków, upodobań, a także zawartości lodówki można do tej potrawy dodać pieczarki, grzyby leśne, marchew, pietruszkę czy dynię. Kolejnym aspektem, z którym można eksperymentować są przyprawy. Leczo nie musi opierać się jedynie na papryce. Można pokusić się o zrobienie wersji na przykład orientalnej. Nieskończone możliwości w kuchni zaczynają się od zadania pytania: jak zrobić leczo.

Wygląd kleszcza

Wygląd kleszcza

Tradycją rodzinną w moim domu jest coroczne grzybobranie, na które wybieramy się w kilkadziesiąt osób. Staramy się chociaż kilka razy w roku iść do lasu z koszem, bądź reklamówką i postarać się wyszukać piękne okazy prawdziwków, w których to lubujemy się bardzo. Z racji, że lasy w mojej okolicy są bardzo bogate w grzybnie, nie muszę zbierać tych mniej szlachetnych grzybów i skupiam się przeważnie w 99% na prawdziwku. Nie jest on co prawda najlepszym grzybem pod kątem walorów smakowych, lecz nadaje się idealnie do wielu potraw i można go przyrządzić na dziesiątki różnych sposobów. Najczęściej marynujemy je w słoikach i cieszymy się ich pięknym wyglądem przez długi czas. Ogromną radość zimą daje wyciągnięcie takiego słoiczka, gdy przyjadą goście i poczęstowanie ich wszystkich. Prawie każda osoba, która może jeść te dary lasu, zachwyca się i jest powalona smakiem marynaty i całej zawartości słoika. Drugim sposobem na wykorzystanie tego, co uda nam się nazbierać, jest smażenie. Nie jest to niestety zbyt zdrowy sposób, gdyż jak dobrze wiemy powinniśmy jak najczęściej unikać smażenia czegokolwiek. Jednakże kilka razy w roku można sobie lekko pozwolić i jeśli uprawiamy jakiś sport, lub wiedziemy aktywny tryb życia, to nic nam po kilku smażonych grzybach nie będzie i dodatkowe kilogramy z pewnością tak łatwo się do nas nie przykleją. Kolejnym sposobem na wykorzystanie grzybów jest dodanie go do sałatek. Każdy z nas lubi raz na czas zrobić sobie przecież sałatkę warzywną, bądź gyrosa, a gdy dodamy do niej garść marynowanych prawdziwków, będą one stanowić ciekawy kontrast smakowy. Znajomi, bądź rodzina, których nie poinformujemy o tym co zawiera sałatka, będą bardzo zaskoczeni smakiem i z pewnością dopytają, czym jest ta pyszna i tajemnicza zawartość. Niestety trzeba także napisać o najmniej ciekawym aspekcie chodzenia po lesie i chęci znalezienia grzybów. W naszej rodzinie nie musimy nikomu opowiadać jak wygląda kleszcz, gdyż każdy z nas złapał go już co najmniej kilkadziesiąt, jeśli nie kilkaset razy w życiu i są one naszą niemałą zmorą. Szczerze mówiąc ja od kilku lat chodzę do lasu coraz mniej i pomimo tego, że uwielbiam raczyć się jego świeżym powietrzem i dostępem do natury, to obawiam się, czy po raz kolejny nie przyjdę i nie zobaczę na swoim ciele kilku kleszczy. Pomijając już fakt, że powodują one bardzo groźne choroby i przenoszą mnóstwo zarazków, to wywołują we mnie sporą frustrację. Potrafią się bowiem wbić się w miejscach intymnych, a także jakimś cudem przedostać się przez pelerynę i grube warstwy ubrań, które zakładam zawsze na siebie, gdy chcę ich uniknąć. Reasumując więc, bardzo lubię kontakt z naturą i chodzenie po lesie w celach relaksacyjnych, czy też bardziej aktywnych, gdy zabieram do lasu swój rower, ale owady, a przede wszystkim kleszcze, które z roku na rok są coraz bardziej groźne, spędzają mi sen z powiek i zabijają trochę euforię, jaka towarzyszy mi zawsze na wiosnę i w lecie, gdy pomyślę o tym że fajnie było by się wybrać do lasu.

Pomysłowe dipy

Pomysłowe dipy

Żadna okolicznościowa impreza czy spotkanie z przyjaciółmi nie może obejść się bez zestawu pysznych, aromatycznych dipów. Można w nich maczać chipsy, grzanki, warzywa czy polać ulubioną sałatkę. Jest wiele możliwości i rodzajów sosów. Można je oczywiście kupić w sklepie lub restauracji, ale najlepiej smakują te przyrządzone samodzielnie. Jak zrobić sos czosnkowy, który zachwyci naszych znajomych? Jak przygotować wspaniałą, ostrą salsę, która podbije serca przyjaciół? Oto kilka sprawdzonych przepisów.

Sos czosnkowy
Sos czosnkowy to jeden z najpopularniejszych dipów. Przepadają za nim wszyscy, bo jest pyszny i uniwersalny. Nadaje się zarówno do sałatek, jak i do pizzy czy nachos-ów. Bardzo łatwo go zrobić i wymaga dosłownie paru składników. Najczęściej sos czosnkowy powstaje na bazie majonezu. Ale z samym tylko majonezem jest dość ciężki i tłusty. Warto wzbogacić jego smak i aromat, dodając kwaśnej śmietany lub naturalnego jogurtu. Kilka łyżek dobrego majonezu i tyle samo jogurtu (najlepiej dodać jogurt typu greckiego, bo jest znacznie gęstszy niż zwykły jogurt naturalny, więc nie rozrzedzi nazbyt sosu) wkładamy do salaterki. Obieramy dwa lub trzy ząbki czosnku. Można je drobniutko posiekać nożem lub przecisnąć przez praskę. Wszystkie składniki mieszamy i pozostawiamy do przegryzienia. Można oczywiście doprawić sos ulubionymi przyprawami. Sól jest raczej nieodzowna. Sprawdzi się również świeżo melony pieprz, natka pietruszki, koperek lub zioła prowansalskie.

Sos serowy
Sos serowy to pyszny dodatek szczególnie do chipsów oraz warzyw. Ten rodzaj sosu wymaga nieco więcej zachodu, gdyż należy go dość długo podgrzewać. Mamy dwa sposoby na przygotowanie sosu serowego. Pierwsza to metoda na tzw. studenta, czyli wersja bardzo ekonomiczna i bardzo ekspresowa. Wystarczy podgrzać szklankę tłustej, słodkiej śmietany (lub śmietany pół na pół z mlekiem- jeśli chcemy nieco odchudzić przepis). W osobnej miseczce mieszamy na gładka masę 200 g serka topionego o smaku gouda lub cheddar. Następnie łączymy składniki i doprawiamy solą, pieprzem i czerwoną, mieloną papryką. Sos nadaje się do spożycia na ciepło, ale świetnie sprawdza się również jako dip.

Drugi sposób to już wyższa szkoła jazdy. Sos w tym wydaniu bardziej przypomina tradycyjny beszamel. Na patelni rozpuszczamy dwie łyżki masła klarowanego. Wsypujemy dwie łyżki pszennej mąki i dokładnie mieszamy, aby nic się nie przypaliło. Kiedy mąka nabierze złocistego odcienia, wlewamy powoli i stopniowo dwie szklanki tłustego mleka. Całość podgrzewamy do zgęstnienia. Następnie dodajemy ulubiony starty ser, a najlepiej mieszankę różnych typów sera, aby smak był bogatszy i wielowymiarowy.

Sos pomidorowy
Salsa z pomidorów jest bardzo łatwa i szybka w przygotowaniu. Jeśli dysponujemy mięsistym gatunkiem pomidorów wystarczy zmiksować je w blenderze ze świeżą bazylią, oregano, chili oraz przyprawami. Jeśli będzie zbyt kwaśna, można dodać szczyptę cukru dla równowagi. Gdy nasze pomidory są zbyt wodniste, wystarczy lekko je podprażyć , aby zredukować ilość płynu.

Dieta

Dieta

Planując dietę warto zadbać, aby była dla nas ciekawa. Jedzenie powinno być ogromną przyjemnością. Dzięki temu znacznie lepiej przyswoimy wszelkie zmiany jakie będziemy wprowadzać. Równocześnie wpłynie to również na motywację do wytrwania w postanowieniach. Ogromnym wyzwaniem mogą być szczególnie diety odchudzające. Jednak nawet wtedy możemy cieszyć się posiłkami. Wystarczy, że odpowiednio je rozplanujemy i dopasujemy. Podstawą jest sposób przygotowania poszczególnych produktów. W czasie obniżania kaloryki warto zrezygnować ze smażonych dań. Są one przyrządzane z dodatkiem tłuszczy. Wpływa to oczywiście na ich skład. Spożywane w nadmiarze mogą skutkować tyciem. Znacznie lepszym wyborem w tej sytuacji są warianty pieczone lub gotowane. W zależności od przygotowywanej potrawy powinniśmy dostosować sposób obróbki termicznej. Przyjmuje się, że warzywa muszą znajdować się w naszej diecie w dużej ilości. Z tego powodu warto sięgać po różnorodne gatunki i jak najczęściej je wykorzystywać w posiłkach. Początkowo możemy mieć dylematy jak gotować szparagi lub jakiekolwiek inne rośliny. Szczególnie jeśli wcześniej niekoniecznie zajmowaliśmy się przygotowywaniem swojego jedzenia. Jednak warto zdobyć tą wiedzę. Zwłaszcza jeśli zmiany w diecie mają być wprowadzane na dłużej. Pozwoli nam to mieć większą kontrolę nad jadłospisem. Nie musimy jednak ograniczać się do wąskiej listy produktów. Doskonale sprawdzą się mieszanki kilku warzyw. Pozyskamy wtedy minerały oraz witaminy z różnych grup. Wpłynie to pozytywnie na uzupełnienie ewentualnych braków oraz zaspokojenie potrzeb całego organizmu. Warto zwrócić na to uwagę i kontrolować tygodniową podaż mikroskładników. Braki utrzymujące się przez dłuższy czas mogą być bardzo niebezpieczne dla zdrowia. W wielu przypadkach prowadzą do rozwoju licznych chorób. Z tego powodu warto dbać o dietę i prawidłowa ją bilansować. Kolejnym sposobem na pozyskanie składników odżywczych jest jedzenie owoców. Równocześnie skutecznie nawadniają organizm. Jednak warto pamiętać, że są znacznie bardziej kaloryczne niż warzywa. Z tego powodu musimy ostrożnie dobierać ich ilości do naszego aktualnego zapotrzebowania. Przy odchudzaniu konieczne jest obniżenie ogólnej kaloryki. Powinniśmy traktować owoce jako formę deseru. Ogromnym ułatwieniem przy rozpisywaniu diety są wszelkie aplikacje. Obliczają za nas podstawowe wartości. Dzięki temu znacznie szybciej dostosujemy do siebie poszczególne produkty oraz dobierzemy odpowiednie gramatury. Powinniśmy wyjątkowo dbać o makroskładniki. Węglowodany mają stanowić uzupełnienie jadłospisu. Nie musimy ściśle trzymać się określonych wartości. W razie jakichkolwiek braków organizm może poradzić sobie sam. Istnieją szlaki metaboliczne odpowiedzialne za produkowanie tych związków. Odrobinę inaczej jest z łuszczami i białkami. Niezbędne jest dostarczanie ich razem z pożywieniem. Odpowiadają za liczne funkcje organizmu. Z tego powodu jakiekolwiek deficyty mogą być tu bardzo groźne i nieść ze sobą liczne konsekwencje.

Jak jeść pałeczkami

Jak jeść pałeczkami

Ludzie na całym świecie zachwycają się japońską kuchnią. Pokochaliśmy ją nie tylko za sushi ale także ramen czy udon. Chociaż wiele japońskich dań znajduję się w europejskich restauracjach, okazuje się, że nadal mamy spore problem z posługiwaniem się pałeczkami.
Tradycja jedzenia pałeczkami sięga jak można wyczytać w wielu źródłach, dynastii Xia (2100-1600 lat p.n.e), ale nie zachowały się do naszych czasów żadne zapiski z tej epoki. W Chińskich dokumentach pierwsze ślady używania pałeczek pochodzą z epoki Zachodniej dynastii Zhou (1100 – 771 pne). Pałeczki są najpopularniejszymi sztućcami na świecie. Używa ich ponad dwa miliardy ludzi.
Saibashi czyli bardzo długie pałeczki mierzące około 30- 40 cm służą do gotowania, smażenia, także nakładania potraw gościom przez obsługę.Krótsze używane są jako sztućce do jedzenia potraw, ale również mogą być używane do gotowania.
Japońskie pałeczki wykonane są zazwyczaj z drewna lub bambusa, jednak możemy też spotkać pałeczki wykonane z kości a nawet metali szlacheckich. Najczęściej w restauracjach możemy spotkać pałeczki drewniane jednorazowe tzw. waribashi. Zawsze są ze sobą złączone, daje to gwarancję, że nikt wcześniej przed nami nie spożywał nimi posiłku. Hashi to specjalne pałeczki do sushi wykonane z niewypolerowanego drewna hashi.
Pytanie, które często zadają sobie europejczycy brzmi: jak jeść pałeczkami?
Samo jedzenie tym rodzajem sztućców nie jest trudne. Trzeba tylko pamiętać o kilku prostych zasadach.
Pierwsza pałeczka, która będzie nieruchomą podstawą, opieramy z jednej strony o błonkę łączącą kciuk z palcem wskazującym a z drugiej strony o koniuszek środkowego palca, przytrzymujemy ją palcem serdecznym i środkowym. Drugą pałeczkę układamy równolegle do nieruchomej i przytrzymujemy ją kciukiem oraz palcem wskazującym. Ważne jest, żeby były ułożone równolegle, w ten sposób aby ich końce znajdowały się jeden nad drugim. Przy pomocy górnej ruchomej pałeczki chwytamy jedzenie, opierając je o pałeczkę dolną.
Przestrzegając powyższych wskazówek znacznie ułatwi nam spożywanie np. sushi za pomocą pałeczek. Należy pamiętać, że nabijanie jedzenia na pałeczki jest uważane za niegrzeczne, jest to gest ofiarowania jedzenia zmarłym, dlatego należy się tego wystrzegać. Japończycy zwracają także uwagę na to aby nie oblizywać pałeczek, bawić się nimi a na pewno nie można wskazywać nimi ludzi czy pokazywać przedmioty oraz trzymać je w zamkniętej pieści. Można natomiast przystawić miseczkę blisko twarzy i zagarniać ryż pałeczkami wprost do ust.Cenna wskazówką jest informacja, że sushi można jeść także rękoma, ale ambitni na pewno będą walczyć z japońskimi sztućcami. Kiedy przerywamy lub kończymy jedzenie, pałeczki powinniśmy odłożyć na specjalną podpórkę hashioki lub na brzeg talerza. W żadnym wypadku nie wolno nam pozostawiać ich w jedzeniu. Łatwiej nam będzie spożywać pałeczkami, jeśli nie polejemy potrawy sosem a będziemy maczać w nim każdy kęs osobno. Porcję maczamy od strony ryby, w ten sposób unikniemy rozsypania się sklejonego wcześniej ryżu.